Dewalualizacja
15 października 2008 | 1 komentarze

Społeczeństwo głupieje, a media z wszystkich sił wspierają ten trend. Ich działalność zbiera śmiertelne (dla szarych komórek) żniwo.
Jak wyglądają dzisiejsi idole? Kiedyś gwiazdą nazywano kogoś, komu zasług w przemyśle muzycznym/filmowym nie dało się odmówić. Dzisiaj miano to przykleja się do osób, którym zdarzyło się raz czy dwa razy machnąć przed kamerą dupą. Natomiast jeżeli taki delikwent (bądź delikwentka) macha dupą przez pare lat, z miejsca okrzykuje się go/ją żywą legendą.
Doda, ki inna Ruhanna, którymi fascynuja się głównie dwunastoletnie dziewoje z wklęsłym biustem (gwoli leczenia kompleksów, żeby uściślić) to jednak tylko jedna strona medalu. Dewalualizacja ludzi innej kategorii martwi mnie znacznie bardziej...
Dawniej mężem stanu był człowiek, który naprawdę zasłużył sobie na podziw i szacunek wśród ziomków. Teraz mówi się tak o burakach, którzy w rzeczywistości zrobili niewiele, ale media uczyniły z nich gwiazdy. Tak, nie ma to jak idolujący wszystkim, cechujący się nienachalną inteligencją sir Wałęsa. Bądźmy jak on - zapatrzeni w siebie i wierzący, że syntetyczny półprodukt jaki zrobi z nas telewizja, to faktycznie my.
Nie musimy być szczerzy - możemy lizać wszystkie odbyty jakie się nam podłoży - przecież media i tak to przemilczą i zrobią z nas bohatera! Możemy nie umieć grać na instrumentach i fałszować jak zażynana świnia - komputery zrobią z nas bożyszcze tłumów! Liczy się prezencja, liczy się szyk (a raczej jego brak)!
Po co w ogóle coś umieć, skoro można stać się idolem i bez tego? Wystarczy się wstrzelić w odpowiednią kategorię i dzień w kalendarzu. Zero romantyzmu.
Lenistwo społeczeństwa osiąga apogeum - już nie tylko nie chce mu się TWORZYĆ. Jemu nie chcę się nawet WYMAGAĆ! Konsumpcja, konsumpcja, konsumpcja - jedyny cel w życiu mas. A karmiące te masy media skrzętnie z tego korzystają.
Apokalipsa się zbliża.


wczoraj usłyszałem w radio
Doda-Elekrolux i strasznie mi się to spodobało.