Cuda i dziwy
16 września 2008 | 1 komentarze

Siedziałem sobie ostatnio i dumałem nad dawnymi czasami. Jakaś taka nostalgia mnie wzięła, ot co.
I tak nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, przypomniało mi się zdecydowanie najdziwniejsze i najbardziej spontaniczne wydarzenie w moim życiu. Chodzi o okoliczności, w jakich kupiłem HoMM 5.
Mianowicie, pewnego niezbyt-słonecznego-poranka, obudziłem się w porze dla siebie normalnej (czyt. odruchowo wyskoczyłem z łóżka o szóstej rano), wykąpałem się, ubrałem, wypachniłem, wsiadłem na rower i pojechałem... w kierunku Bielan Wrocławskich.
Tak. Dopiero kiedy znalazłem się pod Media Marktem, doznałem cudnego oświecenia, a na mojej twarzy pojawił się zacny grymas pt. "WHAT THE FUCK?"
Podjechałem tutaj przez sen, cholera (niezły ze mnie lunatyk, zważywszy na fakt, iż jest on jakieś 10 kilometrów od mojego miejsca zamieszkania). Skoro tak, to przynajmniej z tego jakoś skorzystam - pomyślałem. Wlazłem do sklepu. Kupiłem Heroesów (też nie wiem czemu akurat tą grę, ale nie żałowałem później :D). I kropka.
Od tamtej pory śpię spięty pasami. Na wypadek, gdyby mojej durnej podświadomości znowu zachciało się urządzać rowerowe wycieczki w tak drakońskich godzinach.


Moim zdaniem nie powinieneś się przypinać. Zawszeto nowa gra :)